| Trochę staroświecka baśń trzeciego tysiąclecia |
|
| Wpisany przez Jurata |
Kiedy dostałam „Czarodziejskie przygody Franka” Lecha Zaciury – zwróciłam najpierw uwagę na piękne ilustracje Alicji Rybickiej na okładce i wewnątrz książki oraz na solidną oprawę, która na pewno zniesie nawet nie najdelikatniejsze traktowanie ze strony małych czytelników.W końcu przeszłam do lektury, nie spodziewając się jakiś szczególnych wrażeń. I tu rzeczywistość przeszła moje oczekiwania. Akcja wciągnęła mnie i autentycznie zaciekawiła. Rzecz dzieje się współcześnie i jest napisana dobrym, zrozumiałym językiem. Mały Franek jest bohaterem, z którym może (chociaż nie musi) utożsamić się każde dziecko w jego wieku, ma zainteresowania podobne do większości swoich rówieśników, a w domu dostęp do wszystkich nowoczesnych gadżetów z komputerem włącznie. Obsługę komputera zna być może nawet lepiej od swoich kolegów ponieważ może obserwować jak jego ojciec wykonuje projekty architektoniczne. Franek różni się od rówieśników najbardziej tym, że ma wspaniałą fantazje. Tak przynajmniej interpretują, pewne dziwne wydarzenia, jego rodzice.
W książce rzeczywistość jest przemieszana z baśniową fantazją. Przeżywamy razem z Frankiem, w kolejnych rozdziałach, wspaniałe przygody w pracowni czarodzieja, na strychu i w ogrodzie. Przy czym ogród ten za sprawą czarów, a może tylko poetyckiej fantazji jawi się nam jako prawdziwie czarodziejski i nadzwyczajny, piękny ale i niebezpieczny. Mały Franek ratuje wiele razy z opresji swych przyjaciół, a i sam też otrzymuje pomoc kiedy grozi mu niebezpieczeństwo. W sposób lekki i przyjemny ale jednocześnie stanowczy są zaznaczone pewne wartości jak: przyjaźń, lokalność, uczciwość, prawdomówność, odwaga, poczucie odpowiedzialności. W świecie wartości Franka jest należne miejsce dla przyrody, naturalnego środowiska, świata flory i fauny. Warto zaznaczyć, ze przyjaciółmi Franka są, mówiące ludzkim głosem, ptaki i małe zwierzęta – szpaki, myszy, kuny, żaby… Można by powiedzieć, że to chwyt zapożyczony od innych znanych autorów. Ale w takim przypadku należałoby postawić ten sam zarzut nawet największym bajkopisarzom, bowiem po raz pierwszy chwyt ten zastosował prawdopodobnie grecki niewolnik Ezop pisząc swoje słynne Bajki w VI w. p.n.e. Jedyną wadą tej opowieści jest brak jakiejś choćby najmniejszej skazy. Wszystko jest tu wspaniałe – Dom, kochający rodzice i sam bohater, który ani razu nie popełnia błędu. Brakuje też przysłowiowego czarnego charakteru, z którym chłopiec musiałby prowadzić walkę. Jedyny opisany łobuziak szybko i radykalnie zmienia się na korzyść, poza tym groźne są jeszcze tylko dwa koty. Ale to, że koty są niebezpieczne dla myszy i stworzeń podobnej do nich wielkości jest zaprogramowane przez naturę, a więc wypadałoby się raczej z tym pogodzić. Nie ma też w zasadzie dylematów moralnych. Jedynym problemem Franka jest sposób w jaki nie kłamiąc nie wyjawia rodzicom całej prawdy. Całej prawdy powiedzieć im nie może ponieważ poczuwa się do lojalności względem przyjaciół. Jeżeli, jak dobrze rozumiem, „Czarodziejskie przygody Franka” są pierwszą książką z zamierzonego cyklu powieściowego, to być może autor ma zamiar pogłębić psychologiczny wizerunek swego bohatera w następnych tomach. Obraz życia Franka jest na pewno mocno wyidealizowany. To jakby film z czasów dzieciństwa widziany z perspektywy czasu. Świat iluzji do jakiego tęsknimy, pragnąc pamiętać tylko rzeczy dobre. Ciepły i pogodny wizerunek świata, dzięki któremu możemy zapominać o naszych problemach lub ograniczeniach. Niemniej mimo w/w braków – całość czyta się jednym tchem. Przy czym tradycyjny i raczej powolny sposób narracji postrzegam tu jako zaletę, a nie wadę. Spokojna narracja jest typowa dla Lecha Zaciury, czego dowodem jest jego wcześniej wydany zbiór opowiadań p.t. „Ułeczka” Oczywiście każdy czytelnik będzie mieć zdanie zgodne ze swoimi upodobaniami. Zwolennicy szybkich zwrotów akcji i scen przemocy raczej nie będą mieli tu czego szukać. Utwór spodoba się miłośnikom pięknego języka, którzy potrafią delektować się słowem i docenią opisy przyrody. Można w tym miejscu tylko postawić pytanie czy tacy czytelnicy znajdą się wśród dzieci czy też raczej wśród ich rodziców. Na pewno można doszukać się w „Czarodziejskich przygodach Franka” podobieństw do różnych innych baśni i bajek zarówno polskich jak i zagranicznych. Ale nie ma w tym niczego niezwykłego. Wszyscy jesteśmy wychowani na podobnych lekturach ich echa stają się jakby częścią nas samych. Nie będę opisywać poszczególnych przygód aby nie pozbawiać czytelnika przyjemności samodzielnego odkrywania wspaniałego czarodziejskiego świata. . Książka jest napisana w taki sposób, ze jej czytanie sprawi przyjemność nie tylko dzieciom ale i dorosłym. A może należy odwrócić proporcje i wyrazić tę myśl nieco przewrotnie – lektura książki sprawi na pewno przyjemność dorosłym, którzy będą ją czytać głośno swoim pociechom. Zapraszam do lektury. Lech Zaciura, „Czarodziejskie przygody Franka”, 194 s., Wydawnictwo Skrzat, Kraków 2009, ilustracje Alicja Rybicka, ISBN 978-83-7437-370-8 Jurata Bogna Serafińska |
| Zmieniony: Wtorek, 16 Marzec 2010 22:56 |

Kiedy dostałam „Czarodziejskie przygody Franka” Lecha Zaciury – zwróciłam najpierw uwagę na piękne ilustracje Alicji Rybickiej na okładce i wewnątrz książki oraz na solidną oprawę, która na pewno zniesie nawet nie najdelikatniejsze traktowanie ze strony małych czytelników.