Z dziobem trzmielojada
Ba?ka?skie wiatry
Pilna pro?ba

U?ytkownicy Online

NaszÄ… witrynÄ™ przeglÄ…da teraz 63 goĹ›ci 
Email
Wpisany przez Jurata   
Szczególne znaki czasu - Maksymilian Bart Koz?owski„Szczególne znaki czasu” – to nowy tomik Maksymiliana Barta Koz?owskiego, poety, prozaika, dramaturga i publicysty. To dzie?o w którym czytelnik mo?e go pozna? zarówno jako poet? jak i prozaika. 

Publikacja ma bardzo ciekawy, niebanalny uk?ad. Wiersze przeplataj? si? tu z opowiadaniami. S? jakby ich zapowiedzi?, uzupe?nieniem, kontynuacj?. Poezja i proza splata si? w jedn? ca?o??, tworz?c ten specyficzny nieporównywalny klimat. Klimat naszych obecnych czasów.

Na pierwszych stronach ksi??ki s? wiersze. Ju? w pierwszym z nich odnajdujemy zakodowane przes?anie. Bohaterowie – on i ona id? przez ?ycie trzymaj?c si? za r?ce. Id? ku wymarzonej lepszej przysz?o?ci – realnej lub wyimaginowanej – ale wspólnej dla nich obojga.

„Szli 
Trzymaj?c si? za r?ce
Rozkwita?o blaskiem s?o?ce
Zapyla?y si? k?osy
Droga w b??kicie ca?a
Nad nimi aureola ?wiat?a
(…)
Byli pi?kni
Wojownicy pi?kna
Przepasani wst??k? Norwidow? 
(…)
Coraz wy?ej w stron? ob?oków
I dalej i dalej

„Szczególne znaki czasu” – ten tytu? zawiera zakodowan? tre??. Stanowi wyzwanie, zawiera pytania, ale i odpowiedzi.

W kolejnych opowiadaniach spotykamy bohaterów naszej epoki, ludzi z którymi by? mo?e stykamy si? na co dzie?, których problemów jednak cz?sto nie zauwa?amy, lub nie chcemy zauwa?a?. Bohaterowie ci s? osadzeni w naszych wspó?czesnych realiach. 
Autor zadba? o to aby?my mieli ca?y czas ?wiadomo?? naszej wi?zi z korzeniami kultury europejskiej. Mamy wiec liczne odniesienia i nawi?zania do Norwida, Szekspira, Kraszewskiego, Iwaszkiewicza, Goethego, Woltera, Anatola France’a, Bu?hakowa, a tak?e do Mitologii Greckiej i do Biblii. 
Odniesienia do Biblii s? charakterystyczne dla Barta Koz?owskiego. Wyst?puj? w wielu jego utworach. Co ciekawe w Opowiadaniu ”Wigilia” – Pisarz stara si? ukaza? nam analogi? pomi?dzy misterium poprzedzaj?ce wieczerz? Wigilijn?, a wyj?ciem staro?ytnych Izraelitów z Egiptu. To bardzo nowatorskie skojarzenie. Przewa?nie do wyj?cia z Egiptu porównuje si? liturgi? Paschy, a co za tym idzie ?wi?t Wielkiej Nocy. 

„Wigilia jest godna ka?dego wysi?ku, aby mog?a by? spe?niona w ca?ej pe?ni. (…) Rado?? wst?puje w cz?owieka bez wzgl?du na troski, k?opoty, które w ka?dym czasie s?. To jest tak jakby cz?owiek od tej chwili powstawa? ze swego obecnego ?ycia, aby i?? i i?? do rzeczywisto?ci, któr? pragnie osi?gn?? i która jest, jest za drzwiami, a pocz?tek jest od tego sto?u wigilijnego, od u?cisku r?k i podania sobie do prze?amania op?atka. To jest wieczór wyj?cia tak jak ongi? ?ydzi mieli tak? chwil? przed opuszczeniem Egiptu. Przed wyj?ciem z Egiptu do lepszej ziemi, ich ziemi, podzielili si? prza?nym chlebem. Spojrzeli w gwiazdy i poszli za swoj? gwiazd? (…). St?d i my, by? mo?e wyczekujemy pierwszej gwiazdy, daj?c? sygna? do rozpocz?cia wigilii. Mo?e z dalekiego Egiptu jest zwyczaj patrzenia w gwiazdy, aby rozpocz?? ten nasz marsz”

Bohaterowie opowiada? to pozornie zwykli ludzie. Jednak w czasie biegu akcji poznajemy niezwyk?e cechy ich charakteru, dzi?ki którym dokonuj? oni rzeczy wielkich, mo?e nie w skali ?wiatowej, ale zwyk?ej ludzkiej. Te dokonania pozwalaj? im dokonywa? zmian z swoim ?yciu i kierowa? w?asnym losem. Zwykli ludzie, ludzie z marginesu… prostytutka wybieraj?ca wolno?? i dokonuj?ca brawurowej ucieczki z burdelu, pracownik zajmuj?cy si? krojeniem blachy udaj?cy wielkiego biznesmena, kobieta odnajduj?ca swoj? mi?o??, by?y pracownik bezpieki szpieguj?cy nadal na emeryturze, wi?zie? odsiaduj?cy kar? za niedope?nione winy, ma?y ch?opiec strzelaj?cy z ?uku do gro?nego dla innych okr?tu… Wreszcie ekolog, który trudzi? si? daremnie w s?usznej sprawie… Wszyscy oni walcz? o swoje racje. Ale nie wszyscy odnosz? zwyci?stwo. 

W opowiadaniu „Olchowe wzgórza” czytamy:

„R?bano olchy dalej. Pada?y pokotem stuletnie olchy z ?omotem. Partie ?ó?ek olchowych z cudownymi lustrami ?adowano na TIR-y. Gabala zaprotestowa? radykalnie. Przywi?za? si? do olchy przed jej ?ci?ciem. Policja odwi?za?a delikwenta i odwioz?a w pielesze domowe. Zakazano Gabali wst?pu na olchowe wzgórza.(…). Mord olch trwa?. Pierwsze olchowe wzgórze by?o ?yse, ko?czono wycink? olch na drugim wzgórzu. I w takim okresie zapukano do okna Gabali.
- Macieju, prowad?! Mia?e? racj?! Na polach dziej? si? dziwy… dziwy z?e! Czernieje rzepak! Schnie pszenica! Prowad?! Zablokujemy drog? do lasu ! - ch?opi krzyczeli jeden przez drugiego, niejedni bili si? w pier? - Przebacz durniom !
I zablokowali drog?. Sta?os?d za??da? bezpiecze?stwa dla fabryki i dla lasu olchowego. Burmistrz wezwa? si?y porz?dkowe.”

W utworach Barta Koz?owskiego, jak w dawnych dobrych westernach zwyci??a przewa?nie sprawiedliwo??. A nawet je?li sprawa jest pozornie przegrana – to jednak zwyci??a prawda. Bohaterowie dowiaduj? si? co jest s?uszne, co bia?e, a co czarne. Czasem przez d?ugi czas szaro?ci zakrywaj? t? prawd?, ale ko?cu przebija si? ona na ?wiat?o dzienne. 
Autor ukazuje nam równie? pozorn? pot?g?, jak? stanowi? czasem dawno przebrzmia?e has?a i mity. W opowiadaniu „Widmo” – tylko ma?y ch?opiec nie obawia si? widma Aurory i w?a?nie on uwalnia ?wiat od zagro?enia, któremu nie potrafi? stawi? czo?a inni – doro?li, zaj?ci wy??cznie karier?, którzy dawno utracili sw? niewinno?? i zdolno?? odró?niania prawdy od fa?szu.

Wielkie wra?enie zrobi?y na mnie trze ko?cowe utwory, pisane proz?, ale jak?e poetyczn? proz?. To „Czarodziejska góra”, „Szaty z mgie? weselnych” i „Sad”. 

Zastanawia?am si?, ?e gdyby nie istnia?o ju? arcydzie?o Manna, pod tytu?em „Czarodziejska góra”, to tytu? ten by?by bardzo odpowiedni dla ca?ego tomu Barta Koz?owskiego. Autor zaradzi? temu i znalaz? tytu? równie trafny – „Szczególne znaki czasu”. 

Zako?czenie „Czarodziejskiej góry” Barta Koz?owskiego przenosi nas jakby w inn? rzeczywisto?? – 

„Po?ród miliarda albo i wi?cej na ziemi gwiazd my jedni b?dziemy uwa?a?, ?e tam kwitnie ró?a dla nas, tylko dla nas. Ona jest stworzona tylko do dotyku naszych r?k. Nie do innych, tylko do naszych, nikogo wi?cej. I tak b?dzie, i tak musi by?. (…). Czas wej??, czas wej??. Czekasz na mnie. Ju? czas albo dotkn?? si? ró?y i sta? si? ptakiem lub innym w przestrzeni zwierzem. Ju? nadszed? czas mojej Czarodziejskiej Góry. Id? i nie spadam. Gwiazda z ziemi jest tak?e zdobywc?. Ró?a czeka i moja r?ka na dotyk te?.”

Ten sam cudowny klimat odnajdujemy w utworze „Sad”. Czy tytu? nawi?zuje do „Ogrodu Epikura” Anatola France’a, czy chodzi o to, ?e dzi?ki istnieniu z?a zauwa?amy dobro? Tylko autor móg?by odpowiedzie? na to pytanie. 

„Ten sad zdobyli?my sami. Filozofowie pozostali za bram? i rzucaj? losy. Chc? podzieli? si? naszymi szatami. Ale my jeste?my nadzy. I nic nam nie grozi. (…) Idziemy, tutaj ?cie?ki mamy po swojej my?li, id? pierwszy, odgarniam cienie, odrzucam kamienie spod stóp. Ksi??yc idzie z nami. A s?o?ce trzymamy w r?kach. Zwyci?stwo jest tylko naszym sztandarem.”

Na ostatniej stronie ksi??ki znajdujemy wiersz, który spina ca?o?? jak klamra. Bohaterowie z pierwszego wiersza, którzy szli trzymaj?c si? za r?ce, doszli do swojej Ziemi Obiecanej, znale?li wieczn? przysta? niczym Mistrz i Ma?gorzata z powie?ci Bu?hakowa. 

„Ju? obecni
W naszej i tylko naszej
Ziemi Obiecanej
(…)
Piel?gnujemy kwiaty
Dobre kwiaty
Wyrzucamy kwiaty z?a
(…)
Na pla?y
Wyg?adzonej przez burz?
Na parkiecie z piasku
Tsunami niech nasze brzegi omija”

„Szczególne znaki czasu” – to dzie?o, z którego przebija romantyzm, wra?liwo??, zmys? obserwacji i delikatno?? autora – cechy tak rzadkie w dzisiejszym cynicznym i brutalnym ?wiecie. To dzie?o, które mog?o by by? zwie?czeniem kariery pisarza. Ale my, czytelnicy czekamy na kolejne dzie?a – na poezj? i proz? Maksymiliana Barta Koz?owskiego. 

Jurata Bogna Serafi?ska

Maksymilian Bart Koz?owski „Szczególne znaki czasu”, wyd. pierwsze, s?owo wst?pne Jurata Bogna Serafi?ska, 138 s, ISBN 978-83-7273-323-8, Ston2 Kielce 2009.

Zmieniony: Wtorek, 16 Marzec 2010 22:58